NeurocenterOrtopediaKosmetyczne wydłużanie kończyn
Bądź na bieżąco
Obserwuj nas
Obserwuj nas
Kontakt

Udar w wieku 22 lat i 105 dni walki na OIOM-ie. Historia Magdy i Emilki Skowron

Emilka Skowron miała 22 lata, była zdrową, wysportowaną studentką, pasjonowała się pole dance i właśnie wróciła na siłownię po pierwszym luzowaniu pandemicznych obostrzeń. Podczas treningu pękł 8-milimetrowy tętniak. To, co nastąpiło potem, to historia, której końca lekarze nie dawali żadnych szans, a która stała się dowodem na to, że nowe życie, choć inne, wcale nie musi być gorsze niż tamto.

Dzień, który zmienił wszystko

Pęknięcie tętniaka i rozległy udar nie zostawiły miejsca na powolne decyzje. Emilka trafiła na oddział intensywnej terapii, gdzie przez długi czas nie reagowała na światło, a aparatura podtrzymywała jej życie. Lekarze rozmawiali z Magdą, mamą Emilki, przez szpitalne okno, bo pandemia nie pozwalała na wejście na oddział. Prognozy były jednoznaczne: Emilka może nie przeżyć.

Kluczowym momentem okazała się ryzykowna operacja zamknięcia tętniaka przez pachwinę, której podjął się dr Igor Szydłowski. Zabieg był ostatnią szansą i zarazem ogromnym ryzykiem. Dla rodziny był też momentem, w którym modlitwa stała się jedynym językiem, jakim można było opisać to, co się dzieje.

105 dni i pierwszy cud

Przez 105 dni na OIOM-ie czas mierzył się gorączkami mózgowymi, kolejnymi interwencjami lekarskimi i rozmowami przez szklane okna. Rodzina przypisuje powrót Emilki do zdrowia wstawiennictwu świętej Rity, patronki spraw beznadziejnych. Symbolem nadziei stały się oleje świętej Rity, którymi pielęgniarki nacierały Emilkę na oddziale. Niedługo potem nastąpiła pierwsza reakcja na światło.

Pierwszymi słowami, które Emilka wypowiedziała po trzech miesiącach milczenia, było jej własne imię i nazwisko. Pielęgniarka zapytała, jak ma na imię, a Emilka odpowiedziała cicho: Emilia Skowron. Dla rodziny był to moment, który do dziś opisują jednym słowem: cud.

Rehabilitacja i powrót do stania na nogach

Po wyjściu ze szpitala zaczął się kolejny rozdział, równie wymagający, choć inaczej. Emilka i Magda trafiły do Paley European Institute w Warszawie, gdzie Emilka w dosłownym sensie stanęła na nogi. Obie mówią o podejściu personelu instytutu jako o połączeniu profesjonalizmu z prawdziwym człowieczeństwem, co w obliczu tak długiej i wyczerpującej drogi ma znaczenie nie do przecenienia.

Rehabilitacja po rozległym udarze to praca, która nie ma jednego punktu końcowego. To proces powolny, wymagający ogromnej konsekwencji od pacjentki i od jej bliskich. Magda i Emilka przeszły przez niego razem, co samo w sobie jest historią o niezwykłej więzi.

Dwie kobiety, dwie choroby, jedna siła

Rozmowa ujawnia ważny, często pomijany kontekst: Magda, mama Emilki, sama choruje na stwardnienie rozsiane. W ich codzienności role opiekunki i podopiecznej przeplatają się. Emilka przypomina mamie o lekach, mama walczy o sprawność córki. Obie nawzajem są dla siebie kotwicą.

Historia pokazuje też brutalną prawdę o tym, co trudne sytuacje robią z relacjami. Ojciec Emilki i jej ówczesny chłopak nie wytrzymali ciężaru nowej rzeczywistości i odeszli. Magda i Emilka zostały same, ale jak same mówią: siła jest kobietą.

Wiara jako koło ratunkowe

Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest wiara, rozumiana nie tylko religijnie, ale szerzej, jako zdolność do trzymania się nadziei wtedy, gdy medycyna rozkłada ręce. Dla Magdy i Emilki wiara była dosłownym kołem ratunkowym, które pozwalało przetrwać kolejne doby na oddziale intensywnej terapii i kolejne miesiące żmudnej rehabilitacji.

Symbolem tej wiary jest też wyprawa do Medjugorje, do której doszło już po wyjściu Emilki ze szpitala. Wyjazd autokarem z dziećmi na wózkach brzmiał jak szaleństwo. Kiedy okazało się, że na Górę Objawień prowadzą kamienne stopnie, nieznajomi mężczyźni zaproponowali, że wniosą Emilkę na lektyce. I wnieśli.

Wianki, nalewki i licytacje dla Emii

Rehabilitacja jest kosztowna, a system publicznej ochrony zdrowia nie pokrywa wszystkich potrzeb. Magda i Emilka znalazły własny sposób na zbieranie środków: robią ręcznie bożonarodzeniowe wianki i ekonalewki z winogron, które licytują na Facebooku. Ich profil, Licytacje dla Emii, to nie tylko zbiórka. To też dowód na to, że wokół człowieka w potrzebie mogą skupić się ludzie, którzy chcą pomagać bez żadnego innego powodu niż zwykła ludzka solidarność.

Jeśli chcesz wesprzeć Magdę i Emilkę, znajdziesz je na Facebooku pod nazwą Licytacje dla Emii, pisaną przez dwa i.

Poranna kawa i nowe życie

Lekarze mówili, że Emilka nigdy nie będzie mogła samodzielnie pić kawy. Dziś Magda i Emilka każdego ranka celebrują wspólnie wypitą kawę jak małe, ważne zwycięstwo. W tej filiżance można znaleźć szczęście, celebrować ją i cieszyć się, mówi Emilka. To zdanie jest też kluczem do rozumienia całej ich historii.

Nowe życie po tragedii jest inne. Ale nie musi być gorsze. Można w nim odnaleźć piękno w miejscach, których wcześniej się nie zauważało, i siłę, której istnienia się w sobie nie podejrzewało.

Zobacz pozostałe wpisy

2026-06-22
Udar w wieku 22 lat i 105 dni walki na OIOM-ie. Historia Magdy i Emilki Skowron
Emilka Skowron miała 22 lata, była zdrową, wysportowaną studentką, pasjonowała się pole dance i właśnie wróciła na siłownię po pierwszym luzowaniu pandemicznych obostrzeń. Podczas treningu pękł 8-milimetrowy tętniak. To, co nastąpiło potem, to historia, której końca lekarze nie dawali żadnych szans, a która stała się dowodem na to, że nowe życie, choć inne, wcale nie […]
2026-06-22
Neonatolog to nie tylko lekarz na pierwszy miesiąc życia
Wielu rodziców myśli, że po 28 dniach życia dziecka opieka neonatologa dobiegła końca. To jeden z najpowszechniejszych mitów, z jakimi mierzy się dr Justyna Fiałkowska, neonatolog, lekarz w trakcie specjalizacji z neurologii dziecięcej, doradca laktacyjny i psychoterapeuta okołoporodowy w trakcie szkolenia. W jej ujęciu neonatologia to opieka długofalowa, holistyczna i głęboko zakorzeniona w relacji, bo […]
2026-06-22
Cicha epidemia amputacji w Polsce i nowoczesne metody, które zmieniają życie pacjentów
W Polsce każdego roku wykonuje się od 10 do 12 tysięcy amputacji. To liczba, która rzadko pojawia się w debacie publicznej, a tymczasem kryje za sobą tysiące historii ludzi, którzy stracili kończynę i znaleźli się bez mapy, bez wsparcia i często bez informacji o tym, co dalej. Dr Agnieszka Wnuk z Centrum Rehabilitacji Znowu w […]