Skontaktuj się z nami: + 48 513 800 159

Nie udało Ci się dodzwonić? Nasz zespół właśnie rozmawiał z pacjentami. Prosimy zostaw do siebie kontakt zwrotny, oddzwonimy na pewno, by ustalić, jak możemy Ci pomóc.

04.01.2021

Palejowe ABC – AKCEPTACJA

We współpracy z naszą Panią psycholog Dominiką Jakubowską rozpoczynamy nową serię wpisów związanych z pozamedycznymi aspektami leczenia. Będziemy w nich poruszać wszelkie istotne kwestie, które mają wpływ na cały proces terapii. Są to tematy, na które również Państwo zwracają szczególną uwagę. Mamy nadzieję, że nasz alfabet pomoże Państwu jeszcze lepiej przygotować się do leczenia w Paley European Institute. Nasza Pani psycholog w dalszym ciągu pozostaje do Państwa dyspozycji. Życzymy miłej lektury i rozpoczynamy od pierwszego hasła w naszym Palejowym ABC.

 

A jak AKCEPTACJA

Jedna z trafniejszych definicji tego słowa mówi, że akceptacja to «pogodzenie się z czymś, czego nie można zmienić». Brzmi jak oczywistość? Ale czy rzeczywiście jest to takie proste?

Tak często powtarzane hasło „zaakceptuj siebie” stało się wyświechtanym frazesem i zamiast dodawać otuchy, zwyczajnie irytuje. Wszyscy o tym mówią, ale kiedy przychodzi co do czego, to nie mamy pewności ani jak to zrobić, ani czym ta akceptacja rzeczywiście jest.

Jak to jest, gdy akceptujesz coś przyjemnego?

Zamknij na chwilę oczy i przywołaj jakieś miłe wspomnienie. Wróć pamięcią do sytuacji, w której czułaś się bezpiecznie i radośnie. Zwróć uwagę, dokąd biegną Twoje myśli i jak reaguje Twoje ciało. Co takiego jest w tym wspomnieniu, co takiego było w tym wydarzeniu, że dobrze je wspominasz, że możesz powiedzieć „to było coś, co w pełni akceptowałam/em”. Najprawdopodobniej to, co się tam działo wcale nie było idealne. Ale z jakiegoś powodu zachwyciłaś/eś się tym miejscem, widokiem, osobą.

A teraz zastanów się przez moment nad sytuacją, która budzi u Ciebie nieprzyjemne odczucia. Może spóźniłaś/eś się na autobus? A może dziecko zaczęło głośno płakać i kopać podczas spaceru, a przecież chciałaś/eś spędzić z nim miłe popołudnie? Czy pogodzenie się z tym, co się wydarzyło było dla Ciebie łatwe, czy wręcz przeciwnie?

Akceptowanie siebie

Przyznaj szczerze przed sobą – czy akceptujesz siebie taką/takim jaką/jakim jesteś? Czy możesz stanąć przed lustrem i powiedzieć do swojego odbicia: jestem ok?

Wiele osób ma trudność z zaakceptowaniem swoich emocji, swojego ciała, wyglądu, stylu bycia. Uważają, że akceptacja czegoś jest równoznaczna z przyzwoleniem na dalsze niechciane zachowania i sytuacje. To jak powiedzenie sobie „odpuszczam, i tak nic nie zmienię”.

Akceptacja oznacza naszą gotowość do przyznania, że rzeczywistość obecnie jest taka, jaka jest. Nie oznacza jednak, że ograniczam się wyłącznie do roli biernego obserwatora, który na nic nie ma wpływu. Mogę przyjąć mój wybuch złości lub to, że nie zareagowałam w taki sposób w jaki chciałam, bez wyrzucania sobie, że znowu nic mi nie wyszło lub że jestem beznadziejna/y. Jednocześnie mogę zastanowić się na tym, w jaki sposób naprawić swój błąd lub następnym razem zareagować w sposób, który uważam za odpowiedni i korzystny.

Akceptując siebie zgadzam się na to, że mogę popełniać błędy oraz je naprawiać. Przyjmuję swoje niedoskonałości z troską i czułością, a jednocześnie mogę nad nimi pracować. Biorę pod uwagę fakt, że na niektóre sprawy mam wpływ, a na niektóre nie. Zwracam uwagę na swoje myśli, potrzeby i uczucia oraz zastanawiam się nad tym czy one mi służą. Jeśli tak – to świetnie. A jeśli nie – szukam sposobów, aby sobie pomóc i dokonać zmian.

Akceptowanie dziecka

Grzeczne, niegrzeczne, posłuszne, nieposłuszne, roztargnione po tacie, leniwe, upierdliwe jak babcia… W pudełku z etykietkami możemy przebierać jak w największym magazynie. Dorosłym z łatwością przychodzi nadawanie łatek dzieciom, choć sami nie czują się komfortowo, kiedy ktoś robi tak wobec nich. Określanie dziecka (ale również siebie, partnera, sąsiadów) w pewien sposób działa niczym klapki, które zakładamy na oczy – utrudnia nam zrozumienie dziecka i przyczyn jego zachowania. Działając w ten sposób oddalamy się od zrozumienia małego człowieka i trudniej jest nam przyjąć dziecko takie jakie jest – ze wszystkimi mocnymi i słabymi stronami, z wadami i zaletami. Kiedy wkładamy wysiłek w to, aby nie patrzeć na dziecko wyłącznie przez pryzmat jego talentów czy cech, które uważamy za stałe, tworzymy przestrzeń na pełne zaakceptowanie dziecka, dostrzeżenie jego indywidualności i niepowtarzalności.

I tak samo jak w przypadku nas samych, akceptacja dziecka nie oznacza zgody na jego krzywdzące słowa czy zachowania. Akceptuję tego małego człowieka, z całym wachlarzem jego emocji. Daję mu przestrzeń na wyrażanie uczuć, na pokazywanie co jest dla niego ważne, a co nie. Jednocześnie dbam o swoje granice – przytrzymuję jego rękę kiedy mnie bije, łapię za kurtkę gdy chce wybiec na ulicę, mówię „NIE” kiedy na coś się nie zgadzam. I kiedy chcę, aby dziecko postąpiło inaczej, to tłumaczę mu zrozumiałym dla niego językiem, co jest dla mnie istotne. Unikam krytykowania, porównywania, zawstydzania i grożenia. Dziecko tak jak i my, ma prawo popełniać błędy i się na nich uczyć. Ma prawo, aby być w gorszym nastroju, mieć zły dzień (tak jak my!). Ma prawo być zmęczone. Jeśli odnosimy się do niego z czułością i akceptujemy wyłącznie w chwili, kiedy jest zadowolone, spełnia nasze oczekiwania oraz „potrafi się zachować”, pokazujemy mu w ten sposób, że akceptujemy i kochamy je wyłącznie wtedy, kiedy robi coś, co nam się podoba. Prawdopodobnie żaden rodzic nie chce, aby dziecko jego akceptację i miłość odbierało w sposób warunkowy i myślało, że jest wartościowym człowiekiem wyłącznie wtedy, kiedy jest posłuszne, przynosi piątki ze szkoły i spełnia oczekiwania innych osób.

Kiedy dostrzegasz w dziecku kogoś od Ciebie odrębnego, robisz przestrzeń na to, aby akceptować jego plany, marzenia, to jakim człowiekiem się staje. Pomaga to odsunąć nieco na bok swoje oczekiwania wobec dziecka i chęć wpasowania go w ramki czy schematy. Stając się bardziej uważną/ym na potrzeby i marzenia dziecka, będziesz w stanie skuteczniej go wspierać i być jego przewodnikiem po życiu.