Skontaktuj się z nami: + 48 513 800 159

Nie udało Ci się dodzwonić? Nasz zespół właśnie rozmawiał z pacjentami. Prosimy zostaw do siebie kontakt zwrotny, oddzwonimy na pewno, by ustalić, jak możemy Ci pomóc.

03.01.2022

Palejowe ABC – SAMODZIELNOŚĆ

„Pozwól mi zrobić to samemu” to motto, którym kierowała się Maria Montessori w pracy z dziećmi. Jej innowacyjny sposób pracy i wizjonerskie myślenie ma odzwierciedlenie w dzisiejszych badaniach nad rozwojem dzieci. Warto więc aby dorośli byli przewodnikami dzieci i pokazywali im jak działać, a następnie odsunęli się na bok i zbytnio nie ingerowali. Tyczy się to nie tylko nauki, codziennego życia, ale również zabawy.

Obserwując małe dzieci, możemy zauważyć, jak każdego dnia starają się być coraz bardziej samodzielne. Wszelkie rozwojowe kroki milowe – pierwszy uśmiech, obrócenie się na bok czy na brzuszek, raczkowanie, pierwsze kroki – to wszystko kolejne etapy na drodze do samodzielności. Potem nadchodzi czas samodzielnego karmienia się łyżeczką, zdejmowania pieluch i wspinania po schodach. Aż w końcu dziecko, a raczej już nastolatek, obwieszcza nam, że wróci późno i żeby nie czekać z obiadem, bo zje na mieście.

Dzieci naturalnie dążą do tego, aby wykonywać codzienne aktywności samemu. Rozwijanie samodzielności jest ważne dla budowania poczucia sprawstwa oraz poczucia własnej wartości. Dziecko wraz z nabieraniem nowych doświadczeń i opanowywaniem kolejnych czynności uczy się również wytrwałości i radzenia sobie z frustracją. Wszak nauka chodzenia, skakania, posługiwania się łyżką czy jazdy na rowerze zajmuje sporo czasu.

Dorośli mają czasem tendencję do przyspieszania pewnych spraw – dotyczy to również samodzielności. W naszym kręgu kulturowym kładzie się duży nacisk na samodzielność u dzieci praktycznie od pierwszych dni życia – samodzielne zasypianie, przesypianie całych nocy w swoim pokoju, zostawanie bez płaczu w żłobku i przedszkolu itp. Nie zawsze jednak szybciej znaczy lepiej (i łatwiej). Aby dziecko chciało eksplorować otoczenie i czuło się komfortowo w świecie i wśród innych ludzi musi najpierw mieć bezpieczną więź z głównymi opiekunami. Im więcej miłości, troski i bezpieczeństwa dostanie w pierwszych latach życia, tym chętniej ruszy w świat. Będzie bowiem mieć pewność, że w razie potrzeby zawsze może wrócić do swojej bezpiecznej bazy, jaka czeka na nie wśród bliskich mu osób.

Co robić, jeśli jednak wydaje nam się, że dziecko jest zbyt mało samodzielne jak na swój wiek?

Przyjrzyjmy się najpierw naszym reakcjom na zachowania dziecka. Czy pozwalamy mu na próbowanie i popełnianie błędów? Czy ma wystarczająco dużo czasu na samodzielne ubieranie się, wiązanie sznurówek, rozwiązywanie pierwszych konfliktów? Czy może chcąc pomóc lub przyspieszyć wyjście, wyręczamy dziecko i nie pozwalamy mu tym samym trenować tego, do czego i tak samo się garnie?

Jak często w Waszym domu słychać „daj, ja to zrobię” (bo będzie szybciej, lepiej, sprawniej, czyściej itd.)? Wykonując czynności za dziecko, być może początkowo rzeczywiście ułatwiamy sobie i przyspieszamy dokończenie zadania. Jednak na dłuższą metę takie działanie przynosi więcej szkody niż pożytku obu stronom – i dziecku, i rodzicom. Dziecko, za które wciąż wykonuje się pewne rzeczy i podkreśla, że ono nie umie tak dobrze i szybko jak rodzic, w końcu zniechęci się do próbowania i uczenia. Będzie liczyć na pomoc rodzica – szybko okaże się jednak, że niekoniecznie tylko w przypadku wiązania butów czy zakładania kurtki, ale również w nakładaniu posiłku na talerz, podawaniu zabawek, rysowaniu i wszystkich innych czynnościach, do których wcześniej garnęło się samo i chciało je wykonywać.

Maluchy uwielbiają robić rzeczy samodzielnie – nawet jeśli wiąże się to z pewnymi niedogodnościami dla rodziców. W pewnym momencie, w zależności od rozwoju dziecka, zwykle jednak w okolicach drugich urodzin, częstymi słowami wypowiadanymi przez dzieci są „ja sam/a” i budzące grozę u rodziców „NIE”. To wszystko są przejawy rozwijającej się samodzielności i niezależności, które warto wspierać.

W jaki sposób? Na przykład pozwalając dzieciom metodą prób i błędów uczyć się nowych rzeczy (dbając przy tym oczywiście o zachowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa). Potrzebny jest do tego przede wszystkim czas i cierpliwość, dlatego też nie warto wprowadzać zmian wtedy, kiedy spieszymy się i jesteśmy już spóźnieni.

W przypadku stanowczego dziecięcego NIE przyjrzyjmy się również temu, jak często sami odmawiamy dziecku i zakazujemy mu pewnych rzeczy. Czy rzeczywiście jest to konieczne? Może niektóre z tych ograniczeń i zakazów warto odpuścić? Może niektóre można zastąpić naszym TAK? Może dziecko może robić pewne rzeczy pod naszym okiem i opieką? Im częściej dziecko będzie słyszało od nas TAK, tym chętniej będzie przestrzegać naszego NIE, które będzie zarezerwowane rzeczywiście dla spraw wyjątkowych i ważnych (np. takich jak wkładanie rąk do kontaktów albo otwieranie gorącego piekarnika).

Więcej swobody w życiu dziecka to nie tylko dbanie o rozwój jego samodzielności, ale również troska o siebie i swój spokój ducha. Okazać się może, że będzie to wymagało lekkiego przemeblowania lub przeniesienia na jakiś czas drogocennych rzeczy na wyższą półkę, jednak jest to warte zachodu. Małe dzieci nie potrafią jeszcze kontrolować swoich zachowań i przewidywać konsekwencji swoich działań, więc nasze zakazy mogą nie przynieść pożądanych rezultatów. W zamian doprowadzą do wciąż zdenerwowanych rodziców i psocącego bez ustanku dziecka.

Źródła wiedzy i inspiracji, dzięki którym powstał ten artykuł:

  • Bowlby, J. (1956). The growth of independence in the young child. Royal Society of Health
  • Journal, 76, 587-591
  • Grolnick, W. S., Frodi, A., & Bridges, L. (1984). Maternal control styles and the mastery motivation of one-year-olds. Infant Mental Health Journal, 5, 72-82