Skontaktuj się z nami: + 48 513 800 159

Nie udało Ci się dodzwonić? Nasz zespół właśnie rozmawiał z pacjentami. Prosimy zostaw do siebie kontakt zwrotny, oddzwonimy na pewno, by ustalić, jak możemy Ci pomóc.

16.04.2021

Palejowe ABC – MIŁOŚĆ

Otoczony Twoimi ciepłymi zapewnieniami odnajdę w sobie siłę do tego, by sobie poradzić. Otulony Twoim wsparciem, Twoją pewnością i wiarą we mnie będę latał…
„Nie przydeptuj małych skrzydeł” Katarzyna Wnęk-Joniec

Czy możesz z nasionka dębu wyhodować różę?

Choćbyśmy starali się z całych sił, to nie uda nam się dokonać zamiany jednej rośliny w inną. Możemy nawozić najlepszymi nawozami, zapewniać odpowiednią ilość wody i światła, ale i tak z naszego nasiona wyrośnie drzewo, a nie kwiat. Troskliwy ogrodnik dba o wschodzącą roślinkę jak najlepiej i akceptuje to, czym ona jest i na co wyrasta. Z miłością i z dziećmi jest nieco podobnie. Kiedy mały człowiek się rodzi, otaczamy go opieką i czułością oraz dbamy o to, aby rósł w cieple i miłości.

Większość rodziców przyzna, że kocha swoje dzieci bezwarunkowo. Po głębszym zastanowieniu jednak przypominają sobie, że dość często zdarzają się momenty, kiedy pragną, aby dziecko było inne, zachowywało się inaczej, miało inne umiejętności i temperament. Chcą zamienić dąb w różę. W dobrej wierze oczywiście – róża przecież tak dobrze się prezentuje, pięknie pachnie, jest kolorowa, a ponadto można ją komuś podarować w prezencie. A taki dąb? Ileż on wymaga czasu i cierpliwości, aby wyrósł na mocne i potężne drzewo.

Bezwarunkowa miłość to nie tylko to, co my sami czujemy. To również to, co czuje dziecko. A gdyby tak zapytać dzieci, jak bardzo czują się kochane przez rodziców – co by powiedziały? Czy ich odpowiedź brzmiałaby: „Moi rodzice kochają mnie zawsze tak samo”, czy może raczej „Rodzice kochają mnie wyłącznie, kiedy na to zasłużę i spełniam ich oczekiwania”?

Nie jest łatwo kochać tak, aby dziecko czuło tę miłość i wiedziało, że jest przez nas zawsze kochane. Tym bardziej, że wielu dorosłych ma trudność z tym, aby pokochać i zaakceptować samego siebie. Jeśli sami nie doświadczyliśmy takiego rodzaju miłości i jeśli nie mamy jej wobec siebie, trudno jest obdarowywać nią dziecko.

Bezwarunkowo nie oznacza bezrefleksyjnie. Nie oznacza również tak zwanego „bezstresowego wychowania”. Takowe w rzeczywistości nie istnieje, a gdy przyjrzymy się bliżej temu, co ukrywa się pod tym terminem, to paradoksalnie znajdziemy tam mnóstwo stresu i napięcia.

Łatwo jest odczuwać miłość do swoich dzieci, kiedy są spokojne, wesołe i zachowują się tak, jak chcemy. Jednakże one równie mocno potrzebują naszego wsparcia i miłości wtedy, kiedy przeżywają trudne chwile, płaczą i krzyczą. Jeśli wówczas spotkają się z brakiem zrozumienia i krzykiem z naszej strony, nic dziwnego, że nie zachowują się potem lepiej. Kiedy ludzie czują się źle, zachowują się źle. Pogłębiając złe samopoczucie dzieci, nie sprawimy, że zaczną się zachowywać w bardziej chciany przez nas sposób. Możemy je jakoś do tego przymusić, zagrozić, zabrać ważne dla nich rzeczy – jednakże zmiana zachowania nastąpi raczej pod wpływem lęku i z obawy o utratę jakiś przywilejów niż ze szczerej chęci zmiany.

Dzieci wolą poddać się woli rodziców niż zaryzykować utratę ich miłości. Taki stan nie jest jednak czymś, czego pragnęlibyśmy dla nich. Działając w ten sposób ryzykujemy utratę zaufania, otwartości i nadwyrężenie więzi między rodzicem a dzieckiem. Otrzymując warunkową miłość, dzieci zaczynają bać się popełniania błędów i odkrywania przed nami własnego świata. Zaczynają ukrywać pewne sprawy i kłamać z lęku przed karą, oceną i przed utratą naszego uczucia do nich.

Naszym zadaniem jest pokazywanie dzieciom świata, wskazywanie im kierunku i dróg, którymi warto kroczyć.

To my, jako dorośli ludzie, jesteśmy odpowiedzialni za zapewnienie im bezpieczeństwa i pokazywanie naszych granic. To również my uczymy je, w jaki sposób można okazywać uczucia, informować o swoich potrzebach i kochać. Jesteśmy odpowiedzialni za nasze emocje i to, w jaki sposób reagujemy pod ich wpływem. Jeśli chcemy, aby nasze dzieci czuły się przez nas kochane, warto przyjrzeć się temu, w jaki sposób okazujemy im tę miłość. W których momentach? Jak zachowujemy się wobec nich, kiedy nie jesteśmy zadowoleni z ich zachowania? Czy te metody służą nam, naszym dzieciom i naszej wzajemnej relacji? Jeśli chcemy, aby dzieci brały pod uwagę nasze zdanie oraz odwzajemniały uczucia, nie wycofujmy naszej miłości wtedy, kiedy jest im trudno. One właśnie wtedy potrzebują jej najbardziej. Tak jak i my, kiedy przeżywamy trudne chwile.

 

Książki do wspólnego czytania:
„Miłość”, Astrid Desbordes
„Kiedyś”, Alison McGhee
„A królik słuchał”, Cori Doerrfeld

Dla rodziców:
„Nie przydeptuj małych skrzydeł”, Katarzyna Wnęk-Joniec
„Nie z miłości”, Jesper Juul